|
Marcin Konrad Jaroszewski (mkj@aster.net.pl)
proponuje zdobywanie KORONY CZĘŚCI ŚWIATA. Korespondencję w sprawie tej korony
proszę kierować do autora. Ciąg dalszy nastąpi.
Niezwykła chęć odkrywania nieznanego towarzyszy człowiekowi od zarania jego dziejów. Przez wieki zmieniały
się motywy, jakimi się kierował przy eksploracji nowych ziem, niemniej jednak efekt był zawsze ten sam
- znikanie białych plam na mapie świata. Najdłużej tymi plamami (może poza obszarami podbiegunowymi)
pozostawały wysokie góry, które zawsze stanowiły terra incognita z powodu swojej niedostępności. Na
naszym, europejskim podwórku owym symbolem niedostępności były oczywiście Alpy, no i w troszkę
mniejszym i bardziej lokalnym stopniu nasze Tatry. Początki turystycznej eksploracji Tatr (pomijam
tutaj wszelkiego rodzaju strzelców czy "polowaczy", którzy chadzali w góry zapewne dużo
wcześniej) sięgają roku 1565, kiedy to Beata Łaska z przewodnikami odbyła wycieczkę do Doliny
Kieżmarskiej. I choć pierwszy wysoki szczyt Tatr "padł" już w 1615 roku
(wejście Davida Frolicha na Kieżmarski), to za początki alpinizmu uważa się rok 1786, kiedy to
Gabriel Packard i Jacques Balmat stanęli na wierzchołku Mont Blanc. Jednak dopiero w połowie
XIX wieku nastąpił prawdziwy boom na zdobywanie alpejskich czterotysięczników. Większość
z nich została zdobyta w latach 50-tych i 60-tych. Ostatni z nich, Mont Brouillard, zdobyto
w 1906 roku, ale tylko dlatego, że przez długi czas nie był uważany za samodzielny szczyt
(stanowi jeden z wierzchołków w południowej grani Mont Blanc). Wcześniej tylko kwestią czasu było,
aby ktoś wpadł na pomysł zdobycia wszystkich czterotysięczników Alp, a więc, jakbyśmy dziś powiedzieli,
KORONY ALP. Tym kimś był doktor okulistyki, Austriak Karl Blodig, który w 1914
skompletował całą Koronę. Pomysł chwycił i do dziś wielu ugania się za KORONĄ ALP.
Naturalną konsekwencją tego wyścigu stało się przeniesienie pomysłu Blodiga na inne rejony górskie.
Bez wątpienia najbardziej spektakularnym wyczynem jest zdobycie KORONY HIMALAJÓW (choć nazwa
jest bardzo myląca, bo kilka szczytów leży w Karakorum), czyli wszystkich czternastu
ośmiotysięczników Ziemi. Pierwszym zdobywcą tej korony jest, oczywiście, Reinhold Messner a do dziś
zdobyło ją ok. 10 osób (w tym dwóch Polaków) a kilku innych jest bardzo blisko. Podobną
koronę można stworzyć dla Tatr, o czym przekonuje mój zacny kolega Piotr G. Mielus
w swoim
artykule.
Wszystkie te korony mają jednak jeden feler. Które ze szczytów przekraczających daną wysokość należy uznać
za na tyle wybitne, aby umieścić je na liście? Z tego powodu liczba szczytów w KORONA ALP
zmieniała się wielokrotnie i nawet sam Blodig miał z tym problem. Skompletował on swoją koronę już
w roku 1911, ale trzy lata później musiał dorzucić do niej jeszcze dwa wierzchołki (Aiguille
du Jardin i Grande Rocheuse), które zostały uznane za niezależne szczyty. Jerzy Wala na łamach
"Taternika" (nr 4/98) przekonuje, że samodzielnych szczytów o wysokości co najmniej
8000 m n.p.m. jest na Ziemi nie 14, a 22. Problem ten, w bardzo pomysłowy sposób,
próbował rozwiązać wspomniany już P. G. Mielus, wprowadzając pojęcie Minimalnej Deniwelacji
Względnej i uznając za szczyty wybitne te, dla których MDW jest większa od 100 m
(zainteresowanych szczegółami odsyłam do wspomnianego wyżej artykułu). Niemniej jednak, przy sporządzaniu
korony jakiegoś pasma górskiego, zawsze pozostanie pytanie, czy lista jest kompletna.
Tych kłopotów nie ma już przy kolejnej koronie, którą ludzie postanowili zdobyć, ale pojawiły się inne,
o czym za chwilę. Po zdobyciu KORONY HIMALAJÓW (tej pierwotnej, z liczbą
szczytów równą 14) pojawił się następny pomysł, a mianowicie KORONA ZIEMI, czyli
najwyższe szczyty wszystkich kontynentów. I tu zaczęły się dziać rzeczy bardzo dziwne. Najczęściej
na takiej liście pojawia się szczytów, choć kontynentów na Ziemi mamy sześć. Bierze się to stąd,
że niektórzy uparcie podnoszą status Europy i Azji do rangi osobnych kontynentów, choć są one jedynie
dwiema częściami kontynentu eurazjatyckiego. Tak więc, w KORONIE ZIEMI powinno się
znaleźć sześć najwyższych szczytów wszystkich kontynentów, czyli poczynając od najwyższego byłyby
to:
• Mount Everest - najwyższy szczyt Eurazji
• Aconcagua - najwyższy szczyt Ameryki Południowej
• McKinley - najwyższy szczyt Ameryki Północnej
• Kibo - najwyższy szczyt Afryki
• Vinson - najwyższy szczyt Antarktydy
• Jaya lub Góra Kościuszki - najwyższy szczyt Australii (w zależności od tego, czy do
kontynentu zaliczymy jego szelf i wyspy na nim leżące, za czym optuję i o czym piszę dalej,
czy też nie)
Nie ma tu miejsca dla najwyższego szczytu Europy, a już absurdalnym jest twierdzenie, że jest
nim Elbrus i umieszczanie go na tej liście (problem ten dokładnie omawiam przy KORONIE EUROPY).
No dobrze, ale co zrobić z tą nieszczęsną Europą? Wszystko rozbija się o podział powierzchni kuli
ziemskiej na mniejsze jednostki geograficzne. Powszechnie stosuje się dwa podziały, pierwszy, który można
nazwać geofizycznym dzieli Ziemię po prostu na część lądową i wodną (Wszechocean), a drugi,
nazwijmy go roboczo antropogeograficznym, obejmuje części świata. Postaram się pokrótce omówić każdy z nich.
Podział geofizyczny, jak już wspomniałem, obejmuje część lądową i wodną, czyli Wszechocean. Część
lądową można w oczywisty sposób podzielić na sześć, wyraźnie wyodrębnionych, kontynentów: Eurazję,
Afrykę, Amerykę Północną, Amerykę Południową, Antarktydę i Australię. Właściwie należałoby mówić
o cokołach (czy też blokach) kontynentalnych, których granice wyznacza zasięg występowania lżejszej
skorupy kontynentalnej i w skład których wchodzi szelf wyraźnie oddzielony krawędzią cokołu
kontynentalnego od jego stoku łączącego się z dnem basenów oceanicznych. Tak więc, do danego
kontynentu należy zaliczyć wszystkie wyspy znajdujące się na jego szelfie. I tak na szelfie
Eurazji leżą na przykład Wielka Brytania i Irlandia, ale już nie Islandia ani Wyspy Owcze, Sycylia,
ale nie Baleary, Sardynia, Korsyka, Kreta, czy Cypr. Wyspami szelfowymi są również Nowa Ziemia, Ziemia
Północna i Wyspy Nowosyberyjskie, ale nie są nimi np. Svalbard i Ziemia Franciszka Józefa.
Problem może być z Wyspą Świętego Wawrzyńca, która leży w pobliżu Cieśniny Beringa, gdzie łączą
się szelfy Eurazji i Ameryki Północnej, ale ukształtowanie dna każe zaliczyć tę wyspę do Ameryki. Nie
są wyspami szelfowymi, a więc nie można ich włączyć do Eurazji, Komandory, Kuryle, Wyspy Japońskie,
Wyspy Riukiu i Filipiny, ale są takimi Sachalin, Tajwan, Hainan, Borneo, Sumatra, Jawa i Cejlon.
Oprócz tego poza szelfem eurazjatyckim leżą Celebes, Moluki, Wyspy Kokosowe, Andamany, Nikobary, Malediwy
i Lakkadiwy. Szelf afrykański obejmuje w zasadzie tylko jedną większą wyspę, Sokotrę.
Z kolei do kontynentu australijskiego należy zaliczyć Nową Gwineę i Tasmanię, co oznacza, że za
najwyższy szczyt tego kontynentu należy uznać Jaya. Na szelfie Ameryki Południowej leży, oczywiście,
Ziemia Ognista, a także Falklandy oraz wyspy Trynidad i Tobago. I w końcu do Ameryki
Północnej należy włączyć cały Archipelag Arktyczny, Grenlandię i Aleuty. Jeśli chodzi o Antarktydę,
to większość jej szelfu, łącznie z wyspami, jest pokryta pakiem lodowym. Wysp, które nie leżą na
szelfie żadnego z kontynentów nie można do nich zaliczyć - są one częściami jednego z czterech
oceanów (Arktycznego, Atlantyckiego, Indyjskiego lub Spokojnego).
Drugi podział, antropogeograficzny, jest to podział oparty nie tylko o ukształtowanie powierzchni
Ziemi, ale także o kryteria kulturowe i historyczne (stąd nazwa). Jest on w znacznej mierze
umowny i obejmuje części świata, w skład których wchodzą kontynenty lub ich części oraz wyspy
leżące zarówno na cokołach kontynentalnych, jak i poza nimi. To właśnie ten podział był podstawą do
stworzenia przeze mnie poniższych list, dlatego, że każdy kawałek stałego lądu, bez względu na to, czy leży
na jakimś kontynencie, czy też nie, można zaliczyć do którejś części świata. Tych części, podobnie jak
i kontynentów, jest sześć, ale różnią się od nich obszarami, które obejmują. I tak mamy Afrykę
obejmującą kontynent afrykański oraz niektóre wyspy Oceanów Indyjskiego i Atlantyckiego (dokładne granice
omawiam przy każdej części świata), Amerykę obejmującą dwa kontynenty (Amerykę Północną i Południową),
Antarktykę, w skład której wchodzi kontynent Antarktyda wraz z niektórymi wyspami wszystkich
oceanów (z wyjątkiem, oczywiście, Arktycznego), Oceanię obejmującą kontynent australijski oraz większość
wysp Oceanu Spokojnego oraz Europę i Azję, które, jak już wspomniałem, są częściami kontynentu Eurazji.
Wracając do kwestii KORONY ZIEMI, aby nie krzywdzić Europy można by sobie wymyślić "Koronę Świata"
zawierającą najwyższe szczyty wszystkich części świata. Wówczas na takiej liście znalazłby się Mont Blanc
(ale na pewno nie Elbrus), ale zniknąłby, w porównaniu z KORONĄ ZIEMI, McKinley.
I teraz, po tych długich wynurzeniach, dochodzę do sedna sprawy. Skoro każde państwo chlubi się
swoim najwyższym szczytem (choćby nawet trudno byłoby to szczytem nazwać), podobnie jak Polska Rysami,
to czemu nie zabawić się (jak kogoś oczywiście na to stać) w zdobycie wszystkich najwyższych szczytów
państw leżących w danej części świata i nie nazwać tego koroną tej części świata,
np. KORONĄ EUROPY, KORONĄ AFRYKI itp. Postanowiłem więc (nie jako pierwszy,
oczywiście, bo pomysł zapewne nie jest nowy) sporządzić listy najwyższych punktów w granicach państw
dla każdej części świata. Próba realizacji pomysłu zdobycia wszystkich tych koron też nie jest mi obca, ale
nie będę ukrywał, że skupiam się tylko na Europie, bo reszta jest poza moim zasięgiem (finansowym,
a pewnie i czasowym). I tu pojawiły się problemy...
O trudnościach technicznych, takich, jak zdobycie odpowiednich materiałów i rozbieżności
pomiędzy różnymi źródłami, nie będę wspominał, choć nie ukrywam, że to z ich powodu moje listy
zawierają błędy i braki (zwracam się tutaj do wszystkich, którzy mogą coś na ten temat powiedzieć,
o przesyłanie na mój adres - mkj@aster.net.pl - uzupełnień i poprawek; wszelkie uwagi
i polemiki również są mile widziane). Pojawiły się jednak problemy logistyczne. O ile
zdefiniowanie najwyższego punktu danego kraju nie jest specjalnie trudne, o tyle ustalenie, które
państwo ma się znaleźć na liście nie jest już takie oczywiste (choć z pozoru mogłoby się takim wydawać).
Za najwyższy szczyt uznaję naturalny punkt (a więc nie wliczam tutaj wszelkiego rodzaju urządzeń,
budowli, czy konstrukcji stawianych przez człowieka, ale wliczam np. przyniesiony kamień lub
usypany kopiec), którego wysokość n.p.m. jest maksymalną w obrębie terytorium danego państwa.
Za terytorium danego państwa uważam również jego granicę (jest to więc terytorium współdzielone z co
najmniej, jednym państwem), więc może się zdarzyć (i się zdarza), że dany szczyt jest jednocześnie
najwyższym szczytem dwóch państw. Inna sprawa, że znalezienie najwyższego punktu w niektórych krajach
(np. Malediwy, czy Kiribati) graniczy z cudem, ale to już problem tego, kto się będzie
tam wybierał.
A co z przynależnością poszczególnych państw do danej części świata i z problemem,
które z nich powinny się znaleźć na liście, a które nie? Generalnie podział polityczny świata
obejmuje trzy grupy terytoriów. Pierwsza z nich to państwa niepodległe i niezależne uznawane
przez ONZ. Druga grupa to państwa faktycznie niezależne, ale nieuznawanie na arenie międzynarodowej oraz
takie, których status w chwili sporządzania list (ostatnia aktualizacja przedstawia stan na dzień
1 stycznia 2004 roku) był nieokreślony. I wreszcie trzecia grupa to wszelkiego rodzaju
terytoria zależne od innych państw. Osobną grupę stanowi Antarktyda, ale tę kwestię omawiam dokładnie przy
części poświęconej Antarktyce. Ale nawet taki podział nie rozwiązuje wszystkich problemów. Omówię je teraz
po kolei.
Jeśli chodzi o pierwszą grupę, to sytuacja wydaje się prosta - wszystkie państwa do niej należące
znalazły się na listach. Ale i tu należało rozwiązać kilka kwestii. Pierwsza, to fakt, że terytoria
niektórych krajów leżą na obszarze dwóch części świata. Takimi państwami są: Rosja, Kazachstan, Turcja,
Grecja, Włochy, Hiszpania, Egipt, RPA, Chile, Stany Zjednoczone, Jemen, Indonezja, Japonia i Australia.
Wówczas uznaję przynależność takiego państwa do danej części świata na podstawie położenia jego stolicy
(np. Rosja i Grecja są krajami europejskimi, a Turcja i Kazachstan azjatyckimi), ale
znajdują się one na obu listach z najwyższymi szczytami w każdej części. Druga sprawa to terytoria
sporne pomiędzy państwami i granice, na których nie nastąpiła delimitacja. Taka sytuacja ma miejsce
na przykład na obszarze Karakorum i Himalajów Wschodnich, gdzie istnieją obszary sporne pomiędzy
Indiami i Pakistanem oraz Indiami i Chinami. Kwestie te omawiam szczegółowo przy opisie
najwyższego szczytu w danym kraju. I ostatnia sprawa, to państwa należące do brytyjskiej
Wspólnoty Narodów, uznające za głowę państwa monarchę brytyjskiego, którego reprezentuje gubernator.
Jednak wszystkie te kraje są uznawane przez ONZ za państwa niezależne i niepodległe i tak są
traktowane na moich listach.
W drugiej grupie znajdują się państwa nieuznawanie na arenie międzynarodowej. Niektóre z nich
znalazły się na listach (np. Tajwan czy Sahara Zachodnia), a inne nie (np. Abchazja czy
Cypr Północny). Powody umieszczenia, bądź nie, tych krajów w moich zestawieniach podaję przy opisie
danej części świata lub kraju.
I wreszcie trzecia grupa to wszelkiego rodzaju posiadłości, departamenty i terytoria zamorskie,
zależne, autonomiczne i stowarzyszone oraz zbiorowości terytorialne i dependencje. Z kilkoma
wyjątkami (Portoryko, Palau), są one traktowane jako terytoria państw niepodległych i to ich
nazwy znalazły się w koronach. Stąd na prawie wszystkich listach (wyjątkiem jest Azja) znalazły się
Wielka Brytania i Francja, które posiadają wiele terytoriów zależnych rozproszonych po całym świecie.
Podobnie rzecz ma się z terytoriami autonomicznymi - żadne z nich nie znalazło się
w zestawieniach, choć należy odróżnić terytoria autonomiczne od regionów autonomicznych, które są
traktowane jako integralne części danego kraju. I tak na przykład autonomiczne terytoria Danii
i Holandii, znajdujące się w Ameryce, nie są traktowane jako integralne części tych państw
(choć w moich zestawieniach figurują pod ich nazwami), ale regiony autonomiczne Hiszpanii
(tam wszystkie prowincje mają autonomię) już tak. Każdy przypadek omawiam szczegółowo w dalszej części.
Ostatnia kwestia, to aktualność moich zestawień. Świat się zmienia, powstają nowe państwa, inne zmieniają
swoje nazwy itd. Wszystko to implikuje konieczność ciągłej aktualizacji koron. I tak, na przykład,
najmłodszym państwem na liście jest Timor Wschodni, który uzyskał niepodległość w 2002 roku
(wcześniej był jedną z indonezyjskich prowincji). Z kolei w 2003 roku Jugosławia zmieniła
nazwę na Serbia i Czarnogóra. Zapewne niedługo powstaną nowe państwa, a inne unormują swój
status na arenie międzynarodowej, co oczywiście będzie należało uwzględnić w zestawieniach najwyższych
szczytów.
I na koniec kwestie techniczne. Zestawienia dla każdej części świata są poprzedzone ogólnymi
wiadomościami o niej (granice, podział polityczny), następnie opisuję poszczególne szczyty
w kolejności alfabetycznej państw (podaję tylko polskie nazwy krajów). Nazwy szczytów starałem
się podać w oryginale, tzn. w języku, który jest urzędowym w danym kraju, aczkolwiek dla
nazw w językach nieposługujących się alfabetem łacińskim podałem nazwę w ogólnie przyjętej
transkrypcji angielskiej (wyjątek stanowią cyrylica i greka, gdzie starałem się podać nazwy oryginalne).
Jeżeli szczyt ma dwie nazwy, np. z powodu jego granicznego położenia, lub mnogości języków
urzędowych w danym państwie, są one oddzielone znakiem "/", przy czym na pierwszym miejscu
jest nazwa w języku kraju, przy którym jest on opisywany. W nawiasie podana jest polska nazwa
(ew. spolszczenie nazwy oryginalnej) lub powszechnie używana nazwa angielska, jeśli dany szczyt takową
posiada. W dalszej kolejności podana jest wysokość szczytu nad poziomem morza (na podstawie ogólnie
dostępnych źródeł) z dokładnością do 1 metra oraz rejon fizycznogeograficzny, w jakim dany
szczyt się znajduje. Starałem się też zamieścić jakieś krótkie informacje o danej górze, jednak nie
zawsze mi się to udało - o niektórych szczytach można by napisać opasłe tomy, z kolei
o innych trudno znaleźć jakiekolwiek informacje. Na końcu znajdują się opisy państw (i ich
najwyższych szczytów), które nie znalazły się w zestawieniu z powodu ich nieuregulowanego
statusu. Przy każdej części świata dołączam zestawienie tabelaryczne w kolejności alfabetycznej
państw oraz wg wysokości szczytów n.p.m.
© MKJ, 2004
|